2. Szukając Drogi

Jon & Vangelis – I’ll find my way Home

Owoc współpracy greckiego kompozytora Vangelisa (Ewangelos Papathanasiu), znanego zwłaszcza ze słynnych soundtracków do filmów „Rydwany ognia” oraz „1492. Wyprawa do raju” – szkoda że głównie z tego, bo jego twórczość jest o wiele szersza) oraz wokalisty grupy Yes, Jona Andersona (kojarzony racej nieco mniej, głównie z hitu „Owner of a lonely heart”). Panowie wydali kilka płyt pod szyldem „Jon & Vangelis”, ten utwór pochodzi z drugiej z nich, „The Friends of Mr Cairo”.

Swego czasu był to hit, dziś nieco zapomniany, a myślę, że warto go odkurzyć. Zwłaszcza, że w głębokich latach 80 (piosenka pochodzi z 1981 roku) ze względu na barierę językową pewnie mało kto zastanawiał się nad tekstem. Lekka, niewinna melodia aż prowokuje, by się przy niej bezmyślnie pokiwać – wesołe elektroniczne nuty nie zwiastują tego, co kryje się w tekście. A już pierwsze wersy dają do myślenia:

„Pytasz mnie gdzie zacząć. Czy tak bardzo pogubiłem się w moim grzechu? Pytasz mnie kiedy upadłem, powiem ci że nie wiem” Ciekawe, że początkiem drogi jest dla Andersona zło, a cała droga zdaje się poszukiwaniem wyjścia z niego, poszukiwaniem pokoju: „Moje słońce wzejdzie na wschodzie, więc moje serce będzie spokojne”.

„Lecz jeśli mój duch będzie silny, wiem, że to długo nie potrwa” – śpiewa Anderson, jakby pełen (naiwnej nieco?) nadziei, że własną siłą ducha może pokonać przeciwności. Lecz zaraz dodaje: „Twój przyjaciel jest tuż przy tobie i mówi w starożytnym języku” – choć wierzenia Jona Andersona należałoby określić jako synkretyczne, mieszankę różnych religii, to moją pierwszą myślą był tu oczywiście Jezus – będący słońcem ze wschodu, przynoszący pokój i podnoszący nas na duchu – To On jest naszą Drogą do Domu.

Bezradność, ale i pewność śpiewającego jeszcze bardziej wyraża końcówka utworu : „nie jestem sam, jakoś znajdę drogę do domu”. Osobiście nie ma pomysłu jak szukać („jakoś” nie wygląda nawet na ułamek planu), ale przecież nie jest sam, jest Ktoś, kto jest gotowy mu pomóc.

I ta myśl niech nam towarzyszy – On jest przy nas, niezależnie od tego, co było u początku naszej drogi.

PS. Swoją drogą ciekawy jest klip, w którym Jon Anderson gra na gitarze, a Vangelis na fortepianie. Ale tych instrumentów nie usłyszymy na nagraniu…

Reply