5. Wszystko jest grzechem?

Pet Shop Boys – it’s a sin
Dyskotekowy hit duetu Neil Tennant i Chris Lowe to kolejny na naszej liście, którego tekst zdaje się zupełnie nie pasować do swobodnej, popowej melodii.
Tytuł „It’s a sin” znaczy tyle co „To jest grzech”. Co tu dużo ukrywać, jest to utwór bardzo krytyczny dla wychowania w wierze. Autor – Neil Tennant – odniósł się tu do czasów swej młodości, spędzonych w szkole przyklasztornej:
„Gdy patrzę w przeszłość na moje życie, zawsze mam poczucie wstydu, zawsze byłem tym oskarżanym za wszystko co zrobiłem, nie ważne kiedy, gdzie lub kto, wszystko łączyło jedno: to jest, to jest, to jest, to jest grzech.
Wszystko co zrobiłem, wszystko co robię, każde miejsce w którym byłem, każde do którego idę, to jest grzech.” Zastraszany na każdym kroku autor oddalił się od Boga i nie ma w tym nic dziwnego – nikt straszony grzechem nie pokochał Boga dzięki temu straszeniu, wielu natomiast nie wytrzymało strachu i w poczuciu przytłoczenia odeszło od Niego (lub raczej od tego, co zdawało im się być Bogiem – wiecznie karzącego za wszystko monstrum).
Neil Tennant jest tego świetnym przykładem – przygnieciony w wieku dziecięcym ciężarem nie do uniesienia, odszedł. Warto byłoby spytać się, czy stałoby się tak, gdyby w katolickiej szkole doznał prowadzenia ku dobru ze zrozumieniem i miłością (i rzeczowego mówienia o złu a nie terroryzowania nim na każdym kroku tak bardzo, że zdaje się ono potężniejsze od dobra).

PS Warto zwrócić także uwagę na wideoklip do tej piosenki, w którym pojawia się siedem grzechów głównych.

PS2 O szkolnych czasach Tennant śpiewa jeszcze w piosence o wielce wymownym tytule „This must be the place I waited years to leave” – w wolnym tłumaczeniu „To miejsce chciałem opuścić od lat”.

3 komentarze

  1. Alicja M.M. Odpowiedz

    Współcześnie bywamy dodatkowo „straszeni” miłosierdziem. To znaczy tezą, że ludzie, którzy za dużo słyszą o Bożym miłosierdziu. „to dopiero się rozhulają, myśląc, że wszystko im wolno”. Formułującym takie przestrogi podsunęłam dla rozwagi choćby książkę historyka Jeana Delumeau „Grzech i strach. Poczucie winy w kulturze Zachodu XIII-XVIII w.” Można poczytać, jak ogromnie straszono surowym, bacznym na wszystko Sędzią (do tego stopnia, że wielu ludzi w obliczu śmierci przeżywało psychiczne tortury, nie wierząc w możliwość przebaczenia grzechów). A przecież… w jak małym stopniu ten strach powstrzymywał ludzi, wierzących chrześcijan (to były jeszcze czasy bez ateistów!) przez najgorszymi nawet grzechami.

    • Rafał Odpowiedz

      Właśnie, ludziom dużo się wydaje. Niektórzy taką postawę nazywają syndromem starszego brata. Tego od przypowieści o miłosiernym Ojcu.

      • Karol Pietrowicz Odpowiedz

        Dziękuję za komentarze 🙂 I to właśnie jest „skandal” miłosierdzia – Bóg wie lepiej od nas, że nawet po przebaczeniu będziemy wracać do starych grzechów – a jednak wciąż nam przebacza, i znowu, i znowu. Bo nie strach jest drogą do wyjścia z grzechu, a właśnie Jego miłosierdzie. A my chcemy jak ten starszy brat zarzucać Ojcu, że za dużo przebacza grzesznikom, jakbyśmy sami Jego przebaczenia nie potrzebowali…

Reply