Pet Shop Boys – it’s a sin
Dyskotekowy hit duetu Neil Tennant i Chris Lowe to kolejny na naszej liście, którego tekst zdaje się zupełnie nie pasować do swobodnej, popowej melodii.
Tytuł „It’s a sin” znaczy tyle co „To jest grzech”. Co tu dużo ukrywać, jest to utwór bardzo krytyczny dla wychowania w wierze. Autor – Neil Tennant – odniósł się tu do czasów swej młodości, spędzonych w szkole przyklasztornej:
„Gdy patrzę w przeszłość na moje życie, zawsze mam poczucie wstydu, zawsze byłem tym oskarżanym za wszystko co zrobiłem, nie ważne kiedy, gdzie lub kto, wszystko łączyło jedno: to jest, to jest, to jest, to jest grzech.
Wszystko co zrobiłem, wszystko co robię, każde miejsce w którym byłem, każde do którego idę, to jest grzech.” Zastraszany na każdym kroku autor oddalił się od Boga i nie ma w tym nic dziwnego – nikt straszony grzechem nie pokochał Boga dzięki temu straszeniu, wielu natomiast nie wytrzymało strachu i w poczuciu przytłoczenia odeszło od Niego (lub raczej od tego, co zdawało im się być Bogiem – wiecznie karzącego za wszystko monstrum).
Neil Tennant jest tego świetnym przykładem – przygnieciony w wieku dziecięcym ciężarem nie do uniesienia, odszedł. Warto byłoby spytać się, czy stałoby się tak, gdyby w katolickiej szkole doznał prowadzenia ku dobru ze zrozumieniem i miłością (i rzeczowego mówienia o złu a nie terroryzowania nim na każdym kroku tak bardzo, że zdaje się ono potężniejsze od dobra).
PS Warto zwrócić także uwagę na wideoklip do tej piosenki, w którym pojawia się siedem grzechów głównych.
PS2 O szkolnych czasach Tennant śpiewa jeszcze w piosence o wielce wymownym tytule „This must be the place I waited years to leave” – w wolnym tłumaczeniu „To miejsce chciałem opuścić od lat”.

Alicja M.M.
Współcześnie bywamy dodatkowo „straszeni” miłosierdziem. To znaczy tezą, że ludzie, którzy za dużo słyszą o Bożym miłosierdziu. „to dopiero się rozhulają, myśląc, że wszystko im wolno”. Formułującym takie przestrogi podsunęłam dla rozwagi choćby książkę historyka Jeana Delumeau „Grzech i strach. Poczucie winy w kulturze Zachodu XIII-XVIII w.” Można poczytać, jak ogromnie straszono surowym, bacznym na wszystko Sędzią (do tego stopnia, że wielu ludzi w obliczu śmierci przeżywało psychiczne tortury, nie wierząc w możliwość przebaczenia grzechów). A przecież… w jak małym stopniu ten strach powstrzymywał ludzi, wierzących chrześcijan (to były jeszcze czasy bez ateistów!) przez najgorszymi nawet grzechami.
Rafał
Właśnie, ludziom dużo się wydaje. Niektórzy taką postawę nazywają syndromem starszego brata. Tego od przypowieści o miłosiernym Ojcu.
Karol Pietrowicz
Dziękuję za komentarze 🙂 I to właśnie jest „skandal” miłosierdzia – Bóg wie lepiej od nas, że nawet po przebaczeniu będziemy wracać do starych grzechów – a jednak wciąż nam przebacza, i znowu, i znowu. Bo nie strach jest drogą do wyjścia z grzechu, a właśnie Jego miłosierdzie. A my chcemy jak ten starszy brat zarzucać Ojcu, że za dużo przebacza grzesznikom, jakbyśmy sami Jego przebaczenia nie potrzebowali…