Red – „Yours again”
Red to zespół w Polsce w zasadzie niemal nieznany (tu jak zwykle dodam – „a szkoda”). Klasyfikowany jest jako grający m.in chrześcijański rock/ chrześcijański metal*. Album „of Beauty and Rage”, z którego pochodzi ten utwór, został okrzyknięty przez magazyn „Billboard” w 2015 chrześcijańskim albumem roku.
Choć podmiot zwraca się do adresata przez „Ty”, można łatwo domyślić się, o kogo chodzi, zwłaszcza w kontekście „chrześcijańskości” zespołu:
„Prawie czuję Twój oddech, niczym szept przy uchu. Pamiętam jak mnie straciłeś, czy [raczej] jak ja straciłem Ciebie.
Patrzę w ciemność, a ona patrzy we mnie. Dlaczego próbowałem żyć bez Ciebie, chcę Ciebie, potrzebuję Ciebie.
Otwórz moje oczy, znów potrzebuję Twojego światła płonącego we mnie. Znów potrzebuję Twojej miłości.
Czuję jak nasze serca się zbliżają,
Czuję jak nasze serca płoną
Znów jestem Twój.
(…)
Bez Ciebie mój świat jest ciemnością,
Nie odpuszczę ponownie.
(…)
Nigdy nie odpuszczę, nigdy nie odpuszczę, nigdy nie odpuszczę
Znów jestem Twój”
Pierwsze moje skojarzenie z tekstem to powracający syn marnotrawny, drugie – każdy z nas. Wszyscy tracimy Boga, wszyscy wyrzucamy Go ze swojego życia, odchodzimy. Ciekawe jest zawahanie podmiotu, czy to Bóg nas traci, czy to raczej my tracimy Jego. Chyba to drugie, bo On zawsze jest gotów nas odzyskać, a my czasem zbyt łatwo odpuszczamy. Tracimy Jego miłość, Jego światło. Może by więc tak jak On nie odpuszczać? To jak, wracamy do Niego?
*Tak, wbrew temu co głoszą niektórzy, metal to nie wyłącznie muzyka złego. Czasem piękny, wręcz modlitewny tekst można przekazać w hard-rockowym/metalowym utworze**
**Na naszej liście pojawi się niedługo przepiękny tekstowo utwór „I Am” zespołu Theocracy – jeszcze lepszy dowód na potwierdzenie tej tezy.

Rafał
Bunt – normalna rzecz. Niekoniecznie musi być buntem przeciw Bogu. I też bunt ptzeciw Bogu nie musi wiązać się ze słuchaniem metalu 🙂
Tak myślę że bunt jest często wyrazem tęsknoty za dobrem. Jest buntem przeciwko nieludzkiemu światu. Przeciw fałszowi, obłudzie, bezduszności, jakimś zamknięciem się w sobie.
Karol Pietrowicz
Dziękuję Rafale za komentarz 🙂 Oczywiście bunt może być dobry, zwłaszcza przeciw złu a z tęsknoty za dobrem. Albo przeciwko fałszywemu obrazowi Boga. Bunt, który prowadzi do czegoś lepszego trudno nazwać złym, trudno byśmy bez buntu dojrzewali, z dziećmi stali się dorosłymi, a z dziecięcej wiary przeszli do dojrzałej. W tekście bardziej niż o bunt jako taki chodzi mi o konkretne i definitywne odejście od Boga. (O metalu to tylko taki wtręt – wciąż pokutuje w pewnych środowiskach pogląd wynikający z nieznajomości tematu, jakoby metal był związany wyłącznie z propagowaniem satanizmu). Pozdrawiam 🙂